Od kilku lat w projektowaniu graficznym możemy zauważyć trend na posługiwanie się gradientem, czyli zastosowanie płynnego sposobu na przejście kolorów. Oprócz tradycyjnych gradientów możemy wykorzystać także te liniowe i radialne – takie opcje podsuwają nam programy graficzne. Te rozwiązania dają ciekawe efekty wizualne, ale jest w nich wiele pułapek.

Samo stosowanie gradientów absolutnie nie jest błędem. To jedna z możliwości na zbudowanie projektu przestrzennego i ciekawego w swojej strukturze. Problem pojawia się w sposobie jego użycia, a także rodzaju projektu, w jakim go zastosujemy. Gradienty stają się też sporym utrudnieniem w projektach drukowanych. W grafikach publikowanych w internecie są nasycone i świetliste, w druku gasną i stają się nieciekawe. Dlatego w posługiwaniu się tym efektem trzeba być wyjątkowo uważnym i ostrożnym.

Gdzie możemy stosować gradienty?

Najczęściej pojawiają się one jako tło. Wtedy są delikatnie nasycone i wtopione; sprawdzają się bardzo dobrze do zespolenia całej kompozycji. Plakaty o mocnym i zdecydowanym przekazie często wykorzystują gradient w bardzo kreatywny sposób.

Gdzie nie używać gradientu?

Moda na gradient wkradła się do świata logotypów, jako trend stojący w opozycji do flat designu. Mała forma, którą każdy powinien zapamiętać po jednym spojrzeniu, przez gradient staje się bardzo skomplikowana. To także zgroza przy produkcji gadżetów – trudno uzyskać satysfakcjonujący wygląd na małych powierzchniach i przy ograniczonej kolorystyce. Artystyczny wydźwięk efektu często musi ustąpić funkcjonalności projektu – zawsze należy o tym pamiętać. Samo stosowanie gradientu nie może być nadmierne i przytłaczające, by projekt zachował świeżość i umiar.

A jeśli chcecie zobaczyć kilka inspiracji na to, jak gradient można wykorzystać, zajrzyjcie tutaj.