
…a ona mu odpowiada, że to absolutnie niemożliwe, bo nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. To ta historia, gdy on miał nadzieję, a ona była przekonana, że kolejna szansa mu się nie należy. Gdzieś tu jednak wkradł się błąd.
I nie, nie chodzi o to, kto, komu i po co. Ani o miłość, ani o powroty. Chyba że o miłość do języka polskiego oczywiście. I do używania powiedzeń, które tak głęboko się w nas utrwaliły, że przestaliśmy się zastanawiać, czy używamy ich właściwie. Ileż to razy sama powiedziałam, że nie wchodzi się drugi raz do tej samej rzeki, gdy miałam na myśli, że kolejne podejście nie ma żadnego sensu. A o czym myślał Heraklit, kiedy wypowiadał, jak to się mu przypisuje, po raz pierwszy to zdanie?
Włazić czy nie?
Decyzja należy do ciebie – jak w popularnym kiedyś programie telewizyjnym. Uwzględniając jednak to, co chciał nam przekazać grecki filozof, trzeba pamiętać, że w naszym świecie nie ma nic stałego, wszystko płynie, czyli panta rhei! Jeśli weszliśmy kiedyś do jakiejś rzeki, a potem zrobimy to ponownie, to już nie będzie w niej tej samej wody, bo ta, która była w niej wcześniej, odpłynęła. I może nie byłoby nieporozumień, gdybyśmy używali tego zwrotu w pierwotnym brzmieniu, czyli że niepodobna wstąpić dwukrotnie do tej samej rzeki. Wtedy może on i ona by wiedzieli, że nie jest błędem być znowu parą, tylko że nie da się już wrócić do takiej samej relacji jak kiedyś, bo ona jest już inna, bogatsza w nowe doświadczenia.
A gdyby Heraklit wiedział, że jego słowa będą łamać kiedyś serca i odbierać szanse np. na powrót do tego samego miejsca pracy, zapewne ugryzłby się w język.

