
Język się zmienia, nie ma co tupać nogą. Gdyby ktoś 30 lat temu powiedział, że pokaże mi świetną rolkę, spojrzałabym na niego jak na szaleńca, cóż bowiem ciekawego może być w rolce papieru toaletowego czy w rolce nici?
A gdyby chciał zapłacić blikiem? Zaprosił mnie na brunch? Chciał dać mi lajka? Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo jesteśmy elastyczni i ile uczymy się każdego dnia – od znajomych, współpracowników, dzieci. Swoje trzy grosze dorzuca też Rada Języka Polskiego, a my zaczynamy tym samym cykl szpuntów o czekającej nas (r)ewolucji.
Co zmieni się w pisowni polskiej od 1 stycznia 2026 r.?
Uwaga, nazwy mieszkańców miast i ich dzielnic, a także osiedli i wsi będziemy zapisywać wielką literą. Koniec zatem z paryżanką, warszawianinem, nowohucianinem i tyszanką. Poprawne zdania będą brzmieć tak:
– Czy wiesz, że Jan Kiepura, śpiewak i aktor znany na całym świecie, był Sosnowiczaninem?
– Młody Nieporęcianin strzelił fantastycznego gola!
– Umówiłem się ze zjawiskową Brukselką.
– Jeśli chodzi o rękodzieło, to pani Maria wśród Chochołowianek nie ma sobie równych.
– Mimo że mieszkam od lat za granicą, zawszę mówię, że jestem Warszawianką, więcej – Mokotowianką!

