
„Mamoooo, proszę, kupmy tego smoka! Albo księżniczkę, zobacz, jaką ma śliczną różową sukienkę”. Nie jest łatwo odmówić dziecku zafascynowanemu wizytą w ciekawym miejscu, które chce kupić sobie coś na pamiątkę. Jednak każdy rodzic wie, że estetyka tych przedmiotów i ich trwałość w stosunku do ceny pozostawiają wiele do życzenia.
Ale w sklepach z pamiątkami warto dobrze się rozejrzeć, często można w nich znaleźć ciekawe wydawnictwa – bajki, zbiory łamigłówek i zagadek, gry planszowe związane z miejscem, w którym się znajdujecie. Z naszej ostatniej wizyty na zamku Książ przywieźliśmy bajkę pt. „Być jak księżna Daisy”, wydaną przez Fundację Księżnej von Pless. A po zwiedzeniu wystawy „Kraków od początku, bez końca” w pałacu Krzysztofory w Krakowie kupiliśmy „Krakowski rynek dla chłopców i dziewczynek” Michała Rusinka. Możecie mi wierzyć, za każdym razem, gdy do nich wracamy, dzieci przypominają sobie wspólne wycieczki: „Mamo, pamiętasz, jak weszliśmy do krakowskiej szopki w tym muzeum?” – tak chyba powinny działać pamiątki.

